Na dnie Morza Śródziemnego przez niemal dwa tysiące lat leżały fragmenty urządzenia, które przez przypadek trafiło do świata archeologii i całkowicie zmieniło nasze wyobrażenie o możliwościach technicznych starożytnych Greków. Nie wyglądało jak skarb. Nie przypominało posągu, złotej biżuterii ani pięknie zachowanego przedmiotu codziennego użytku. Było zardzewiałym, pokrytym korozją kawałkiem brązu, który przez długi czas bardziej przypominał bezkształtną bryłę metalu niż skomplikowaną maszynę. Dopiero kolejne badania ujawniły, że wewnątrz znajdowały się precyzyjnie wykonane koła zębate, osie, tarcze, wskazówki i inskrypcje związane z astronomią. Mechanizm z Antykithiry, bo o nim mowa, powstał najprawdopodobniej w II wieku przed naszą erą i potrafił przedstawiać cykle astronomiczne, fazy Księżyca oraz przewidywać występowanie zaćmień. Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że urządzenie pojawiło się w epoce, w której trudno byłoby oczekiwać technologii przypominającej mechaniczny komputer. Nie znamy żadnego zachowanego urządzenia z tego okresu o porównywalnej złożoności. Mechanizm nie był elektronicznym komputerem, oczywiście, ale wykonywał coś niezwykle podobnego do obliczeń: za pomocą odpowiednio dobranych przełożeń zamieniał ruch pokrętła na informacje dotyczące czasu i położenia ciał niebieskich. To oznacza, że jego konstruktorzy potrafili przełożyć matematyczny opis kosmosu na fizyczny układ kół zębatych. Przez setki lat podobne rozwiązania praktycznie zniknęły z zachowanych śladów historii, dlatego odkrycie z Antykithiry stało się dla naukowców czymś więcej niż znalezieniem starego przedmiotu. Było dowodem, że starożytna wiedza mechaniczna mogła być znacznie bardziej zaawansowana, niż sugerowały zachowane zabytki. A ponieważ urządzenie zachowało się tylko częściowo, jego historia wciąż nie jest zakończona. Każdy nowy skan, każda odczytana litera i każdy odnaleziony fragment brązu pozwalają odrobinę dokładniej odpowiedzieć na pytanie, które od ponad wieku fascynuje badaczy: jak właściwie działała maszyna, która próbowała zamknąć cały fragment starożytnego obrazu nieba w niewielkiej skrzynce?
Statek, który zabrał swoją tajemnicę na dno
Historia mechanizmu zaczęła się prawdopodobnie w warsztacie gdzieś w świecie hellenistycznym, ale do współczesnych badaczy trafił on zupełnie inną drogą. Około I wieku przed naszą erą lub na początku I wieku naszej ery statek przewożący cenny ładunek przemierzał Morze Śródziemne. Nie wiemy z całkowitą pewnością, dokąd płynął ani gdzie dokładnie powstał cały przewożony zestaw przedmiotów. Wiadomo natomiast, że statek zatonął w pobliżu Antykithiry, niewielkiej greckiej wyspy leżącej pomiędzy Kretą a Peloponezem. Wraz z nim na dno trafiły marmurowe i brązowe posągi, naczynia, monety, szkło oraz wiele innych przedmiotów. Przez następne stulecia wrak pozostawał nietknięty. Morze przykryło go osadami, a mechanizm, który kiedyś obracał się w rękach człowieka, stał się częścią podwodnego świata.
Na początku XX wieku wydarzyło się coś, co mogło wyglądać jak scena z filmu przygodowego. Grupa poławiaczy gąbek, wracająca z wyprawy na wody Morza Śródziemnego, natrafiła na miejsce zatonięcia statku. Rozpoczęto wydobywanie przedmiotów, a pod wodą znajdowały się dzieła, które dziś należą do najważniejszych zabytków archeologicznych Grecji. Wśród nich znalazły się również skorodowane kawałki brązu. Początkowo nie wyglądały spektakularnie. Dopiero po pewnym czasie badacze zauważyli na jednym z fragmentów ślady kół zębatych. W 1902 roku stało się jasne, że nie jest to przypadkowa bryła metalu, ale pozostałość niezwykle skomplikowanego mechanizmu.
Pierwsze próby zrozumienia urządzenia były bardzo trudne. Korozja połączyła poszczególne warstwy metalu, część elementów rozpadła się, a wiele części konstrukcji bezpowrotnie zaginęło. Przez dziesięciolecia naukowcy mogli oglądać jedynie fragmenty tego, co kiedyś było kompletnym urządzeniem. Dopiero rozwój nowoczesnych metod obrazowania pozwolił zajrzeć do wnętrza brył bez ich rozbierania. Radiografia, tomografia komputerowa oraz cyfrowe modele 3D umożliwiły odtworzenie znacznie większej części konstrukcji. Nagle metalowa skorupa zaczęła przypominać coś, co można było analizować jak skomplikowany projekt techniczny.
Kiedy astronomia dostała własne koła zębate
Starożytni Grecy nie byli pierwszymi ludźmi, którzy prowadzili systematyczne obserwacje nieba. Wcześniej astronomowie Babilonii tworzyli dokładne zapisy dotyczące ruchu planet, Księżyca i zaćmień. Greccy uczeni odziedziczyli część tej wiedzy, a następnie rozwinęli ją przy pomocy geometrii i modeli matematycznych. W świecie hellenistycznym astronomia stała się dziedziną, w której obserwacje łączyły się z próbą stworzenia matematycznego opisu kosmosu. Uczeni chcieli nie tylko wiedzieć, że Księżyc pojawia się w określonym miejscu nieba, ale również opisać, dlaczego jego ruch wygląda właśnie tak.
Mechanizm z Antykithiry wykorzystał tę wiedzę w sposób niezwykle praktyczny. Jego konstrukcja była rodzajem mechanicznego modelu. Człowiek obracał pokrętłem, a ruch przechodził przez kolejne koła zębate. Każde z nich miało określoną liczbę zębów, dlatego obrót jednego elementu powodował obrót następnego z określoną proporcją. W ten sposób można było przedstawiać cykle, których nie dałoby się łatwo odtworzyć za pomocą pojedynczej wskazówki. Mechanizm nie musiał znać liczb w sposób, w jaki zna je współczesny komputer. Matematyka została zakodowana bezpośrednio w geometrii urządzenia.
To właśnie jest najważniejsza idea całego mechanizmu. Jego konstruktorzy nie umieścili w środku „tablicy z odpowiedziami”. Stworzyli układ, który sam generował odpowiednie zależności. Jeśli dwa koła miały różną liczbę zębów, ich prędkość obrotowa była różna. Łącząc wiele takich przełożeń, można było uzyskać bardzo długie i skomplikowane cykle. Współczesny zegarek mechaniczny robi coś podobnego, ale mechanizm z Antykithiry wykorzystywał tę zasadę do odwzorowania zjawisk astronomicznych.
Księżyc ukryty w metalowym mechanizmie
Jedną z funkcji urządzenia było przedstawianie faz Księżyca. Dla starożytnych obserwatorów był to niezwykle istotny cykl. Księżyc zmieniał swój wygląd w przewidywalny sposób, a jego fazy były związane z kalendarzem i pomiarem czasu. Mechanizm wykorzystywał tarczę oraz wskazówkę, która pozwalała odwzorować położenie Księżyca w cyklu miesiąca synodycznego, czyli okresie pomiędzy kolejnymi podobnymi fazami Księżyca.
Konstrukcja była jeszcze bardziej niezwykła, ponieważ próbowano w niej uwzględnić pozorną zmienność prędkości ruchu Księżyca. Z dzisiejszej perspektywy wiemy, że Księżyc porusza się po orbicie eliptycznej, więc jego prędkość nie jest idealnie stała. Starożytni astronomowie nie posługiwali się oczywiście współczesną mechaniką nieba, ale potrafili opisywać obserwowane nieregularności za pomocą modeli geometrycznych. W mechanizmie zastosowano rozwiązanie, które umożliwiało odwzorowanie zmiennej prędkości kątowej Księżyca za pomocą specjalnego układu mechanicznego.
W tym miejscu urządzenie przestaje być zwykłym kalendarzem. Kalendarz może powiedzieć nam, jaki jest dzień. Mechanizm z Antykithiry próbował natomiast odtworzyć zależności stojące za obserwowanym ruchem ciał niebieskich. To ogromna różnica. Konstruktor musiał znać odpowiednie okresy astronomiczne, obliczyć przełożenia i następnie zaprojektować koła zębate, które będą te zależności odtwarzać. W praktyce oznaczało to połączenie astronomii, matematyki i precyzyjnej obróbki metalu.
Tarcza, która potrafiła przewidywać zaćmienia
Zaćmienie było jednym z najbardziej spektakularnych zjawisk, jakie można było obserwować na niebie. Słońce, które każdego dnia pojawiało się jako stały punkt odniesienia, mogło nagle zacząć znikać. Księżyc mógł zmienić swój wygląd, a jego powierzchnia podczas zaćmienia mogła przybrać ciemnoczerwony odcień. W czasach, gdy zjawiska te nie były wyjaśniane za pomocą współczesnej astronomii, zaćmienie mogło mieć ogromne znaczenie społeczne i religijne. Jednocześnie regularność tych wydarzeń pozwalała astronomom dostrzegać matematyczne wzorce.
Na tylnej części mechanizmu znajdowała się spiralna tarcza związana z cyklem Sarosa. Jest to okres wynoszący około 18 lat, 11 dni i kilka godzin, po którym geometria układu Ziemia–Księżyc–Słońce staje się ponownie podobna pod względem warunków sprzyjających zaćmieniom. Mechanizm pozwalał zaznaczać miesiące, w których mogły wystąpić zaćmienia, a specjalne oznaczenia wskazywały ich rodzaj. Nie oznaczało to oczywiście, że urządzenie potrafiło przewidzieć dokładny wygląd zaćmienia widocznego z każdego miejsca na Ziemi. Pokazywało natomiast, że konstruktorzy potrafili zamienić znany cykl astronomiczny w działający mechanizm.
Szczególnie fascynujące jest to, że za pomocą samego układu kół można było odwzorować cykl trwający prawie dwie dekady. To pokazuje, jak wielką wagę przykładano do odpowiedniego doboru przełożeń. Każdy ząb koła miał znaczenie. Błąd w liczbie zębów mógł powodować narastającą rozbieżność po wielu obrotach. Konstruktor musiał więc nie tylko posiadać wiedzę astronomiczną, ale również rozumieć konsekwencje matematyczne wynikające z mechanicznego przełożenia ruchu.
Komputer bez prądu
Określenie „starożytny komputer” jest kuszące, ale wymaga ostrożności. Mechanizm z Antykithiry nie miał programu, procesora ani pamięci elektronicznej. Nie można go postawić obok współczesnego laptopa i powiedzieć, że działał na tej samej zasadzie. Istnieje jednak pewne podobieństwo na poziomie idei. Współczesny komputer wykonuje operacje zgodnie z określonymi regułami, a mechanizm z Antykithiry również wykonywał zakodowane w konstrukcji operacje. Różnica polegała na tym, że jego „program” był zapisany w geometrii kół zębatych.
Jeżeli jedno koło miało 64 zęby, a drugie 32, pełny obrót pierwszego powodował dwa obroty drugiego. To bardzo prosty przykład, ale poprzez łączenie wielu kół można budować znacznie bardziej złożone zależności. Mechanizm z Antykithiry wykorzystywał właśnie tę zasadę na dużą skalę. Konstruktorzy stworzyli system, w którym ruch wejściowy był rozdzielany na różne ścieżki, a kolejne przełożenia generowały cykle odpowiadające astronomicznym okresom.
To był rodzaj analogowego obliczania. Zamiast wykonywać rachunek na papierze, maszyna wykonywała go fizycznie. Nie otrzymywała wyniku w postaci liczby wyświetlonej na ekranie. Wynikiem był odpowiedni ruch wskazówki. Człowiek mógł odczytać z tarczy informację o fazie Księżyca, cyklu kalendarzowym czy możliwości wystąpienia zaćmienia. W tym sensie mechanizm był narzędziem do obliczeń, choć działał zupełnie inaczej niż elektroniczne urządzenia znane nam dzisiaj.
Konstruktor, którego imienia prawdopodobnie nigdy nie poznamy
Jednym z najbardziej frustrujących elementów historii mechanizmu jest brak pewnej odpowiedzi na pytanie, kto go zbudował. Nie zachowała się instrukcja obsługi podpisana nazwiskiem konstruktora. Nie mamy również kompletnego opisu warsztatu, w którym powstało urządzenie. Wiemy natomiast, że twórca musiał dysponować niezwykłym połączeniem wiedzy. Potrzebna była znajomość astronomii, matematyki i mechaniki, a także umiejętność wykonywania niewielkich metalowych elementów z odpowiednią dokładnością.
Na podstawie inskrypcji można również zobaczyć, jak silnie urządzenie było związane z kulturą naukową świata hellenistycznego. Teksty znajdujące się na powierzchniach mechanizmu opisują zjawiska astronomiczne i pomagają zrozumieć funkcje poszczególnych tarcz. Sam fakt umieszczenia takiej ilości informacji na urządzeniu pokazuje, że nie było ono przypadkowym eksperymentem. Ktoś musiał dokładnie zaplanować jego działanie i sposób przedstawiania wyników.
Pojawiały się hipotezy łączące mechanizm z określonymi szkołami astronomicznymi i uczonymi starożytności, między innymi z tradycją związaną z Archimedesem czy Hipparchosem. Nie oznacza to jednak, że możemy powiedzieć: „mechanizm zbudował właśnie ten człowiek”. Dowody są niewystarczające. Znacznie bezpieczniej mówić o środowisku naukowym, w którym tego rodzaju wiedza mogła istnieć. Być może urządzenie było dziełem konkretnego mistrza, być może pracował nad nim zespół rzemieślników i uczonych. Jego nazwisko mogło przepaść razem z warsztatem.
Ślady dawnego świata zapisane na brązie
Mechanizm jest wyjątkowy nie tylko ze względu na koła zębate. Ogromne znaczenie mają również znajdujące się na nim napisy. W starożytności wiedza techniczna mogła być przekazywana na wiele sposobów, ale napis na urządzeniu pozwalał użytkownikowi zrozumieć znaczenie jego wskazań. W przypadku Antykithiry inskrypcje są czymś w rodzaju instrukcji, komentarza i podręcznika astronomii zamkniętego na powierzchni niewielkiego przedmiotu.
Problem polegał na tym, że przez dwa tysiące lat powierzchnia metalu uległa ogromnym zmianom. Litery były zatarte, pokryte osadami albo znajdowały się na fragmentach, których nie dało się łatwo rozdzielić. Nowoczesne obrazowanie pozwoliło jednak odczytać znacznie więcej tekstu. Dzięki temu naukowcy mogli nie tylko obserwować fizyczną konstrukcję, ale również porównywać ją z opisami astronomicznymi znanymi z innych źródeł.
To właśnie połączenie tekstu i mechaniki jest jednym z największych atutów tego znaleziska. Gdyby zachowały się wyłącznie koła, można byłoby próbować zgadywać ich funkcję. Gdyby zachował się wyłącznie tekst, nie wiedzielibyśmy, jak wyglądała maszyna. Tutaj oba elementy wzajemnie się uzupełniają. Brąz pokazuje, co konstruktor zrobił, a inskrypcje pomagają zrozumieć, po co to zrobił.
Zaginiona tradycja technologiczna
Największą zagadką nie jest nawet to, że mechanizm powstał. Jeszcze bardziej zastanawiające jest pytanie, dlaczego przez tak długi czas nie widzimy wielu podobnych urządzeń. Jeśli starożytni Grecy potrafili stworzyć tak zaawansowaną konstrukcję, dlaczego nie zachowały się dziesiątki kolejnych egzemplarzy? Czy mechanizm był wyjątkowym eksperymentem? Czy istniała cała tradycja budowy podobnych urządzeń, której większość śladów zaginęła?
Jedną z odpowiedzi może być materiał, z którego wykonywano urządzenia. Metal był cenny i często przetapiano go ponownie. Jeśli jakiś mechanizm przestał być użyteczny, jego części mogły zostać wykorzystane do stworzenia czegoś innego. Do tego dochodzi niszczenie warsztatów, pożary, wojny, korozja i zwyczajny upływ czasu. To, co przetrwało dwa tysiące lat na dnie morza, jest raczej wyjątkiem niż typowym przykładem tego, co produkowano w starożytności.
Nie można więc wyciągać wniosku, że cały świat starożytny był pełen mechanicznych komputerów. Równie błędne byłoby jednak stwierdzenie, że Antykithira była przypadkowym cudem bez żadnego technologicznego kontekstu. Mechanizm pokazuje, że w pewnych środowiskach istniała wystarczająca wiedza, aby tworzyć bardzo złożone urządzenia. Możliwe, że wiele podobnych konstrukcji po prostu nie przetrwało.
Zegar, który nie mierzył godzin
Mechanizm z Antykithiry bywa porównywany do zegara, ponieważ wykorzystywał koła zębate i wskazówki. To porównanie jest częściowo trafne, ale urządzenie miało inne zadanie. Nie służyło przede wszystkim do odmierzania godzin dnia. Jego „czas” był znacznie większy. Dotyczył miesięcy, lat, cykli Księżyca i okresów związanych z zaćmieniami.
Można wyobrazić sobie użytkownika, który ustawia urządzenie na określonej dacie, a następnie obraca pokrętłem odpowiadającym upływowi czasu. Wraz z jego ruchem wskazówki przesuwają się po tarczach. Jedna informuje o jednym cyklu, inna o kolejnym, a jeszcze inna pokazuje zależności związane z Księżycem czy zaćmieniami. W niewielkiej skrzynce spotykają się więc różne skale czasu. To trochę tak, jakby ktoś zamknął kalendarz, model astronomiczny i kalkulator w jednym mechanicznym urządzeniu.
Najbardziej imponujące jest to, że użytkownik nie musiał za każdym razem wykonywać skomplikowanych obliczeń. Wiedza została niejako „zainstalowana” w konstrukcji. Jeśli urządzenie było prawidłowo wykonane i ustawione, ruch kół automatycznie prowadził wskazówki do odpowiednich pozycji. Człowiek korzystał z rezultatu pracy mechanizmu tak, jak dziś korzystamy z kalkulatora, choć oczywiście skala możliwości obu urządzeń była zupełnie inna.
Dlaczego mechanizm zmienił historię techniki
Przed odkryciem Antykithiry obraz starożytnej techniki był znacznie uboższy. Oczywiście znano greckie osiągnięcia w matematyce, architekturze czy hydraulice, ale zachowane przedmioty nie zawsze pokazywały, jak dokładnie przekładano wiedzę teoretyczną na skomplikowane urządzenia. Mechanizm stał się brakującym ogniwem. Pokazał, że zaawansowana wiedza astronomiczna mogła zostać przekształcona w precyzyjny system mechaniczny.
Odkrycie zmieniło również sposób, w jaki patrzymy na historię technologii. Rozwój techniczny nie zawsze przebiega liniowo. Nie można wyobrażać go sobie jako prostej drabiny, po której ludzkość wspinała się od prostych narzędzi do coraz bardziej zaawansowanych maszyn. Wiedza może powstawać, rozwijać się, a następnie zanikać. Warsztat może przestać istnieć. Technika może stać się nieopłacalna. Wiedza może zostać zapomniana albo przetrwać wyłącznie w pojedynczych rękopisach.
Mechanizm z Antykithiry jest doskonałym przykładem takiej historii. Przez długi czas nie mieliśmy pojęcia, że urządzenie o podobnej konstrukcji w ogóle istniało. Gdyby statek nie zatonął w odpowiednim miejscu, gdyby wraku nie odnaleziono, gdyby metalowe fragmenty zostały całkowicie zniszczone, prawdopodobnie nigdy nie dowiedzielibyśmy się o tej technologicznej tradycji. Historia nauki jest więc częściowo historią tego, co przetrwało przypadkiem.
Maszyna, która nadal nie zdradziła wszystkich sekretów
Mimo ponad stu lat badań mechanizm nadal nie jest w pełni poznany. Wiemy znacznie więcej niż archeolodzy na początku XX wieku, ale zachowały się tylko fragmenty pierwotnej konstrukcji. Każda rekonstrukcja zawiera więc element interpretacji. Naukowcy muszą porównywać rozmiary kół, liczbę zębów, położenie osi, zachowane napisy i znane cykle astronomiczne. Z tych fragmentów powstaje model urządzenia, które prawdopodobnie wyglądało inaczej niż większość współczesnych rekonstrukcji pokazujących je w muzeach czy książkach.
W ostatnich dekadach szczególnie ważną rolę odegrały technologie pozwalające analizować wnętrze fragmentów. Tomografia komputerowa umożliwiła stworzenie przekrojów badanego materiału, a cyfrowa analiza pozwoliła odnajdywać struktury, których nie można było dostrzec gołym okiem. W przypadku tak skorodowanego zabytku każda dodatkowa informacja może zmienić sposób rozumienia całego mechanizmu. Jeden dodatkowy ząb, fragment napisu albo ślad osi może przesunąć interpretację kilku innych elementów.
To dlatego historia Antykithiry nie jest zamkniętym rozdziałem. Nie mamy kompletnego urządzenia, które można po prostu obejrzeć i opisać. Mamy raczej archeologiczną zagadkę, której części znajdują się przed nami. Im lepsze stają się narzędzia badawcze, tym więcej można zobaczyć w tym samym kawałku brązu. Technologia XXI wieku pomaga więc odczytać technologię sprzed ponad dwóch tysięcy lat.
Kosmos zamknięty w niewielkiej skrzynce
Wyobrażenie sobie mechanizmu w działaniu jest być może najciekawszym sposobem zrozumienia jego znaczenia. Przed człowiekiem stoi niewielka drewniana skrzynka. W jej środku znajduje się gęsta sieć metalowych kół. Nie ma baterii, silnika ani wyświetlacza. Jest tylko pokrętło. Człowiek zaczyna nim obracać. Gdzieś wewnątrz jedno koło porusza drugie, drugie trzecie, a kolejne przekazuje ruch dalej. Po drugiej stronie urządzenia wskazówka przesuwa się po skali.
Nie słychać procesora ani nie widać elektroniki. A jednak wewnątrz odbywa się obliczenie. Koła zębate reprezentują relacje pomiędzy okresami astronomicznymi, wskazówki pokazują ich aktualny stan, a człowiek odczytuje rezultat. To niezwykła forma zapisu wiedzy. Matematyczna teoria została zamieniona na fizyczny ruch, a ruch na informację. Można powiedzieć, że konstruktorzy stworzyli urządzenie, w którym materia zaczęła wykonywać matematykę.
Właśnie dlatego mechanizm z Antykithiry pozostaje jednym z najciekawszych zabytków w historii nauki. Nie jest dowodem na to, że starożytni Grecy posiadali współczesną technologię. Jest dowodem na coś znacznie bardziej interesującego: że ludzie żyjący ponad dwa tysiące lat temu potrafili połączyć obserwację natury, abstrakcyjną matematykę i precyzyjną mechanikę w urządzenie, którego pełne znaczenie potrafimy docenić dopiero dziś.
Gdy dawna wiedza zaczyna mówić
Mechanizm z Antykithiry przetrwał dzięki niezwykłemu zbiegowi okoliczności. Statek zatonął, przedmioty zostały przykryte osadami, a morze przez wieki chroniło je przed częścią procesów zachodzących na lądzie. Potem pojawili się poławiacze gąbek, archeolodzy, konserwatorzy, radiolodzy, historycy nauki i specjaliści od cyfrowego obrazowania. Każda z tych grup zobaczyła w tych samych fragmentach coś innego. Dla jednych był to skorodowany brąz, dla innych dzieło rzemieślnicze, dla kolejnych zapis starożytnej astronomii, a dla jeszcze innych niezwykły przykład wczesnej inżynierii obliczeniowej. Dziś mechanizm z Antykithiry przypomina, że rozwój nauki nie zawsze pozostawia po sobie łatwe do odczytania ślady. Czasami ogromna wiedza może zostać zamknięta w kilku kawałkach metalu, a jej odkrycie wymaga nie tylko cierpliwości, ale również technologii, których twórcy tamtego urządzenia nie mogli sobie nawet wyobrazić. Starożytni konstruktorzy patrzyli na niebo i próbowali odnaleźć w nim porządek. Następnie ten porządek zapisali w zębach kół, osiach i wskazówkach. Dwa tysiące lat później współczesny człowiek robi właściwie coś odwrotnego: patrzy na te koła i próbuje odtworzyć sposób myślenia ich twórców. W pewnym sensie mechanizm nadal wykonuje więc swoje zadanie. Kiedyś pomagał człowiekowi zrozumieć ruch nieba. Dzisiaj pomaga nam zrozumieć możliwości ludzi, którzy żyli w świecie bez elektryczności, komputerów i nowoczesnych laboratoriów, a mimo to potrafili zbudować urządzenie, w którym astronomia została zamieniona w ruch metalu.**
Źródła informacji
• National Archaeological Museum Athens
Informacje dotyczące zabytków z wraku Antykithiry oraz zachowanych fragmentów mechanizmu.
Link: National Archaeological Museum Athens
• University College London – Antikythera Mechanism Research
Badania nad konstrukcją, funkcjami astronomicznymi oraz rekonstrukcją mechanizmu.
Link: UCL – Antikythera Mechanism Research
• Nature
Publikacje dotyczące badań naukowych nad mechanizmem z Antykithiry i jego funkcjami astronomicznymi.
Link: Nature – Antikythera Mechanism research
• The British Museum
Materiały dotyczące historii technologii, świata greckiego i mechanicznych urządzeń starożytności.
Link: The British Museum
• Smithsonian Institution
Materiały dotyczące historii nauki, astronomii i mechanizmu z Antykithiry.
Link: Smithsonian Institution
Źródła grafik
• Wikimedia Commons
Fotografie fragmentów mechanizmu z Antykithiry oraz materiałów związanych z jego rekonstrukcją. Poszczególne pliki należy sprawdzić pod kątem wskazanej licencji przed publikacją.
Link: Wikimedia Commons – Antikythera mechanism
• National Archaeological Museum Athens
Materiały przedstawiające oryginalne fragmenty mechanizmu przechowywane w muzeum.
Link: National Archaeological Museum Athens
• University College London
Materiały wizualne związane z rekonstrukcją mechanizmu i wynikami badań zespołu UCL.
Link: UCL – Antikythera Mechanism Research